poniedziałek, 31.stycznia.2011, 20:38
Love is a game for everyone
But this is you and me
we had a thousend lifes to one
we had every hurricanes and suns
Hey don't you know we just begun
Come pain
come hurt
see the halo ha ha halo
come pain
come hurt see the halo ha ha halo
He he hey he he hey
KaĹka
Nastrój:
tagi:
INFO
poniedziałek, 1.września.2008, 13:02
Nie, nie nowy rozdział...
Zawieszka???
Można to tak nazwać...
Ale nie bloga całego...
Tylko opowiadanie....
Gdyż nie napisałam nic przez całe wakacje...
No i teraz na ten blog dodam jakieś...no nie wiem 15 rozdziałowe opowiadanie jakie mam już w połowie napisane...
A potem powrócę tu z nowymi rozdziałami Forever-or-never...
Dlatego że to opowiadanie najlepiej jest mi pisać w szkole...
A i obiecuję że niedługo odrobię zaległości ale teraz nie mam czasu...
7 godzin angielskiego w tygodniu będę miała w szkole plus ten na który jeżdżę...
Fajnie xD
A i jaką muzykę byście chcieli na tym blogu słuchać???
Bo jakąś dodać muszę...
A i jeszcze życzenia...
1.Bliźniakom Kaulitz
2.Bliźniakom S****
3.Kaśce(chociaż miała już jakiś czas temu)
No to tyle...Notka pojawi się jak będzie 5 komentarzy...no i jak ją poprawie...bo jest trochę do poprawienia...
A i życzenia dla Kaśki...
Dziś mi gwiazdy powiedziały
Ze w gazecie wyczytały:
"Tylko dziś nie zapominaj-O Kaśki urodzinach"
Więc ja szybko telefonik:
"Niech cię Przemek wiecznie chroni..."
Pieniędzy, zdrowia i miłości...
Niech w twym sercu radość gości.
Zero złości i zazdrości
Dużo seksu i czułości
Mojego autorstwa są te życzenia...
No to niedługo pojawi się prolog...
KaĹka
Nastrój:
tagi:
No to przepraszam że długo nie było noty...No dlatego jest trochę dłuższa...Ale mogłaby być dłuższa...WIEM... I ogólnie jak na taką notę z dosyć dużą dedykacją nie jestem z niej zbyt zadowolona...
No właśnie dedykacja:
A RACZEJ DEDYKACJA SPECJALNA...
Będzie dużo tego:
No więc w związku z tym ze dziś jest piątek 13.06 no i zarazem ostatnia w tym roku szkolnym lekcja angielskiego w bambury school( http://www.bambury.pulawy.pl – tu się uczę)tą notkę dedykuję paru bardzo szczególnym osobom...
A mianowicie:
-Paniom Marcie i Agacie oraz Pani Kasi która była moją pierwszą lektorką a teraz nie uczy już w
„Bambury School „ Bez Pań nie byłabym teraz w angielskiej klasie a już na pewno nie napisałabym tak dobrze testu...Jestem bardzo Paniom wdzięczna za lekcje...Atmosfera na nich jest po prostu bombowa...
No oraz wszystkim którzy przez te trzy lata na nie uczęszczali a niektórzy uczęszczają nadal:
-Oldze
-Dadze
-Agnieszce
-Oskarowi
-Sebastianowi
-Łukaszowi
-Grześkowi
-Agacie
-Kamilowi
-Gośce
-Kaśce
-Paulinie
Mam nadzieję że nikogo nie pominęłam...A jeśli tak to naprawdę przepraszam...Ale skleroza nie boli xD
No i również w związku z tym iż wątpię że do czwartku dodam kolejną notkę a w czwartek mamy zakończenie to:
Tą notkę dedykuję osobom z mojej klasy...Rozstajemy się (choć nie z wszystkimi)ale mam nadzieje że nadal będziemy utrzymywać ze sobą jakiś kontakt...życzę wam moi drodzy dalszych powodzeń w nauce...No jakoś tak za poważnie wyszło xD
A więc tą notkę dedykuję również:
-Mojej wychowawczyni -Pani Renacie
Oraz wszystkim z mojej klasy:(będzie tak jak w dzienniku...No prócz mnie xD)
-Karolowi
-Krzyśkowi
-Adrianowi
-Dorocie
-Hubertowi
-Adamowi
-Oli
-Ewelinie
-Mateuszowi
-Kamilowi
-Gośce
-Piotrkowi
-Patrykowi
-Karolinie
-Ewelinie
-Kaśce
-Marcinowi(choć jest w naszej klasie od paru miesięcy...ale nie wypada go ominąć)
Oraz dwóm osobom które przez ostatni rok nie chodziły ze mną do klasy:
-Patrycji
-Damianowi
Prócz tego jeszcze wszystkim nauczycielkom...DZIĘKUJĘ!!!
Wyszła mi dedykacja na jedną kartkę w OpenOffice czy jak to się tam zwie (-:
No a teraz notka...
******
-Oj dobra tam.Koniec tematu.Co porobimy?Może jakiś film?-zaproponowała.
-Horror-powiedzieli równo bliźniacy.
-Nie!-odrzekły dziewczyny.
-No to może...-Tom uśmiechnął się chytrze.
-Nie ma mowy!-krzyknęła Alex-Ja dziś wybieram w takim razie-uśmiechnęła się i podeszła do szafki z płytami na których nagrane były różne filmy.
-To nie sprawiedliwe!Ty zawszę wybierasz!-oburzył się dred.
-I dobrze-pokazała mu język-No to będzie komedia. Hmm tylko która-zastanawiała się głośno.O ta będzie dobra-wyciągnęła płytę i włożyła ją do odtwarzacza Dvd.
-Co to za film?-zapytał czarny.
-"Zgon na pogrzebie"(*1).-odpowiedziała.
-Jaki?-spytał Tom.
-"Zgon na pogrzebie".Angielski humor.Słyszałam że jest całkiem śmieszna.
-To włączaj to.
-No to oglądamy.-włączyła film na komputerze. Właśnie pięciu facetów dawało Valium(które potem okaże się nie być Valium lecz narkotyki)karłowi który przyszedł na pogrzeb chowanego mężczyzny podając się za jego kochanka+gdy do pokoju Alexy przyszedł jej brat.
-Puka się!-burknęła do niego.
-No i co z tego? Masz wyjść z (*2) Brutusem na spacer!
-Ej no!To ty miałeś z nim wyjść!
-Ale ty idziesz bo ja umówiłem się z chłopakami na piątą na boisku. Będziemy grać w piłkę.
-Młody nie wnerwiaj mnie!Do 17 jest jeszcze trochę czasu i masz pójść z psem na spacer!
-Szczerze?Nie chce mi się!Więc ty pójdziesz!-burknął.
-Jeszcze czego! Sam masz iść! Nie będziesz mną dyrygował bo za młody jesteś by rządzić w całym domu!Do tego jakbyś nie zauważył to mam gości!Chłopaki wczoraj wrócili z klasy a Klaudia. No właśnie Klaudia to mój brat o którym ci mówiłam. Christopher to jest Klaudia. Przeprowadziła tu się wczoraj-wstała i podeszła do niego wściekła-Więc to ty pójdziesz z Brutim na spacer!
-Mnie mało to obchodzi że chłopaki wrócili i to ty pójdziesz bo jak nie to-spojrzał na siostrę znacząco po czym przeniósł swój wzrok na Toma by znów spojrzeć na blondynkę.
-Dobra już pójdę ty szantażysto!Ale pamiętaj że to ostatni raz!
-Uuu młody tobą dyryguje.Tańczysz jak ci zagra...Nie no Chris co ty na nią masz?
-Mówiłem już że nie powiem bo nie będę miał na nią żadnego haka!-powiedział blondyn zanim wyszedł z pokoju Alexy.
-No to przerywamy film bo muszę wyjść z psem. Klaudia choć ze mną!A wy nie wiem. Albo zostańcie i poczekajcie na nas albo wracajcie do domu i zdzwonimy się jutro.
-Poczekamy to dokończymy film jak wrócicie.-postanowił Tom.
-Tylko zostawcie trochę jedzenia dla nas.Wrócimy za około pół godziny.
-A może pójdziemy z wami?-spytał młodszy Kaulitz.
-Jak założycie na siebie bluzy kapturami to możecie iść.
- Pogięło cię?!Bluza z kapturem gdy na dworze jest 30 stopni w cieniu!
-A bez bluzy grupka napalonych fanek które gdyby zauważyły mnie w waszym towarzystwie to wydłubały mi oczy i powyrywały włosy i to w najlepszym przypadku!
-No nie przesadzaj! Aż tak to by się nie zachowały!-blondynka zaśmiała się.
-I tu się mylisz!To chodź Klaudia idziemy-wyszły z pokoju.Zeszły po schodach i wyszły na podwórek.Alexa chwyciła za smycz wiszącą na haku klatce psa.Blondynka otworzyła furtkę i zawołała :
-Brutus!Brutus!Do nogi!-Krzyknęła.Z budy wyleciał wilczur o czarnej jak węgiel sierści.
-Staruszku idziemy się wyszaleć na spacer-otworzyła bramkę i założyła na szyję psa smycz.Brutus zaczął skakać na Klaudię tak że w pewnym momencie przewrócił dziewczynę i zaczął ją lizać po twarzy a brunetka tylko śmiała się w najlepsze tak samo jak Alexa.
-Lubi cię skubaniec. To dobrze.Ten pies zna się na ludziach. Za Tomym nie przepada. Ciekawe czemu-zaśmiała się pod nosem.-No chodź idziemy-Kleo wstała i razem z Heydy i psem wyszły z posiadłości rodziny Heyden i skierowały się do parku.Przez większość drogi nie zamieniły z sobą ani jednego słowa.
-O patrz!Co się tam dzieje?Pod twoim domem znów są tłumy piskliwych dziewczyn.-powiedziała w drodze powrotnej Klaudia
-O nie znowu!Czy one nie mogą wrzucić na luz? Chodź przez ogród.Żebym nie mogła wejść do własnego domu! Przesadzają!-skierowały się boczną ulicą przez podwórko sąsiada Alexy na teren posiadłości państwa Hayden. Zaprowadziły wilczura do jego klatki po czym poszły do domu.W pokoju zastały bliźniaków.Starszy Kaulitz siedział przed komputerem i czytał wiadomości pocztowe Alexy uśmiechając się przy tym chytrze a młodszy z braci stał przed oknem i obserwował tłumek dziewczyn stojących pod domem.Skąd one wiedziały że oni tu są?Blondynka podeszła szybkim, zdecydowanym krokiem do dredowłosego i wyłączyła komputer wyjmując wtyczkę z gniazdka.
-Ładnie to tak czytać prywatnie wiadomości?
-O już wróciłyście-zaśmiał się nerwowo Tom.
-Tak chamie!
-Oj czemu już chamie!Ja tylko tak sobie zacząłem czytać.No bo dostałaś wiadomość i chciałem ją tylko przeczytać a potem tak jakoś się wciągnąłem...
-No jaki dred wścibski!
-Mówiłem już ci coś na temat dreda!-pokazała mu język-oż ty!-wstał i zaczął ganiać Alexis po całym domu.
-Oni tak zawsze?-zapytała Klaudia siadając na łóżku.
-C..co?-odwrócił się w jej stronę-A chodzi ci o mojego brata i Alexe.Takie zachowania to u nich to normalność-uśmiechnął się.
-Tak samo jak te dziewczyny?
-No powiedzmy że tak...Przestańcie!-krzyknął zirytowany na brata i blondynkę.
-No co?!-zapytał Tom trzymając złapaną przed sekundą Alexę którą unosił lekko w powietrzu.
-Nic tylko zachowujecie się jak dzieci!-burknął.
-I co ci to przeszkadza!-zapytała Alexis.
-Nic tylko wnerwiacie mnie powoli!
-Ciebie wszystko wnerwia!-zauważył gitarzysta.
-A tobie tylko jedno w głowie!
-A ty...
-Spokój!-krzyknęła blondynka którą denerwowała już sprzeczka bliźniaków.
-No co chcesz!-krzyknęli na nią równo bliźniacy.
-Wy to jesteście niemożliwi!Raz się kłócicie a drugi raz zgodnie naskakujecie na inną osobą!
-My się nie kłócimy!-zaprotestował blondyn.
-No właśnie!-poparł brata czarny.
-Ja kiedyś z wami zwariuję!-załamała ręce.
-I o to chodzi-zaśmiali się.
-Ja już będę szła-oznajmiła brunetka.
-Jest przecież wcześnie!-zaprotestowała Alexa.
-No właśnie! Zostań jeszcze-poprosił czarnowłosy.
-No dobrze.Ale najdłużej godzinę.
-Yo dokończmy oglądanie tej komedii...-zaproponował Tom
-Ok-zgodzili się z nim pozostali
****
Film dobiegł końca...Wszyscy śmiali się z końcówki.Alexa z tego powodu nagle spadła z łóżka i przez przypadek pociągnęła Toma za rękaw jego długiego t-shirtu a on również stracił równowagę i upadł wprost na nią. Stykali się nosami. Wreszcie Tom nie wytrzymał i nachylił się nad nią bardziej by pocałować. Ona jednak szybko odsunęła się od niego.Popchnęła dreda do tylu tak by móc wstać. Pozostała dwójka osób przyglądała się temu ale nie komentowała zaistniałej sytuacji.
-No co to było przypadkiem-powiedziała Alex siadając s powrotem na łóżku obok brunetki.
-No właśnie-poparł ją Tom i usiadł obok reszty.
-Oj zapomnielibyśmy-walnął się otwartą dłonią w czoło Bill
-O czym???-zapytała Alexis
-No bo jutro mamy koncert w Magdeburgu i mamy dla was bilety...Znaczy tylko dla Alexis..Ale dla Klaudii też się znajdzie...-odparł i wyjął z kieszeni od spodni bilet na swój koncert.-Ech jednak jest tylko jeden...-posmutniał
-Nic nie szkodzi i tak bym nie mogła przyjść-powiedziała
-Zrobimy inaczej-odparł Tom nie słuchając tego co przed chwilą powiedziała Klaudia.
-Jak-zainteresował się Bill
-No obejrzą koncert zza kulis-odparł
-No tak jak wcześniej...Świetny pomysł...Nie będziemy musiały przeciskać się w tym tłumie-poparła go blond włosa...
-Ale ja naprawdę...-zaczęła ale Tom jej przerwał
-No to jutro o 13 po was zajedziemy naszym autokarem.Pojedziemy razem na próbę i zostaniecie na koncert a potem jak będziemy wracać to was odstawimy...Alexa spotka się z Gustawem...Bo chyba dawno nie widziałaś kuzyna no nie???
-No dawno,dawno...To załatwione-uśmiechnęła się.Klaudia już miała znowu mówić że raczej nie pojedzie z nimi ale i tak po głębszym przemyśleniu sprawy domyślała się że zostałaby przegłosowana przez resztę tak jak z tą imprezą...
*Następnego dnia 12:55 pod domem Alexy*
Klaudia wyszła z domu ubrana zwyczajnie.Jak co dzień zwykłe jeansy, jakiś biały podkoszulek z napisem "Let me get away!” i adidasy.Alexa również nie była ubrana aż nadto przesadnie... Jakaś spódnica i top do tego długie, czarne trampki.
-Cześć-przywitała się z przyjaciółką.Można by powiedzieć że przez te dwa dni zrodziła się między nimi przyjaźń.
-No heyka...-w tym momencie podjechał Tourbus „Tokio Hotel”...
***********
No i koniec...Ale notki nie opa..tak na wszelki ale mówię xD
A teraz małe tłumaczenie:
(*1)-jest taka komedia Angielska...Taki Angielski humor ale całkiem niezła...Jak pierwszy raz ją widziałam to ze śmiechu turlałam się po podłodze...Dorocie się nie podobała... Ciekawe czy we wtorek spodoba jej się film „Opowieści z Narnii” idę na to po raz drugi do kina z Kaśka i Dorotą...
(*2)-Tak nazywa się mój pies...Mama wymyśliła xD...Oj bo jakbym ja nazwała go to byłby chyba... Nieważna jak go dostałam to byłam jeszcze dzieciak taki że hey i wymyślałam takie dziecinne nazwy...A Brutus jest całkiem fajnie według mnie xD! No staruszek ma już ponad 10 lat...Wilczur taki czarny...
EDIT
Powiadomię jak wrócę z bambury..znaczy jak wrócę to idę do kościoła..więc jak wrócę z domu to powiadomię..nom tak będzie najlepiej pasowało...
KaĹka
Nastrój:
tagi:
No i rozdział 6....dzięki za te wszystkie miłe słowa....jesteście cudowni...Notka miała być w przyszły wtorek tak samo jak na meine-seele i nareszcie na fionie...ale tu dodaję dzisiaj...Spróbowałam napisać jak najdłuższą notkę... Ale wyszło strasznie nudno....Jak zawsze...W środę jadę na wycieczkę szkolną...Nie chcę ale muszę...Nie chcę bo moje"koleżanki" mnie tak wykiwały że teraz nie mam z kim być w pokoju ani siedzieć w autobusie....Bo te z którymi byłam umówiona to powiedziały mi że będą w pokoju z Karolcią a ja se mam szukać kogoś innego...Jak zawsze...Ale takie jest życie w tej małej miejscowości gdzie ludzie są fałszywi...Na meine-seele pojawiły sie małe informacje...Nie, nie zawieszka...To nawet bloga się nie tyczy...
Dobra rozpisałam się wstępów....Koniec...
Dziś bez dedykacji bo notka taka dla mnie nudnawa...
****
-Spróbuj tylko!-krzyknęła gdy miał zamiar odkręcić wodę.
-A żebyś wiedziała że spróbuję!-odkręcił kurek i ochlapał ją całą prysznicem.
-Aaa przestań!-krzyczała na cały dom.
-Magiczne słowo!
-Piep...-nie dokończyła bo zauważyła że ma zamiar odkręcić gorącą wodę.-Nie! Tylko spróbuj!
-Magiczne słowo!
-Proszę!
-No nie o to mi chodzi.
-A o co do jasnej cholery?!
-Przeproś!
-Za co?
-Za worek na ziemniaki i dreda!
-Przepraszam.
-No-zakręcił wodę i pomógł jej wyjść z wanny.Wzięła ręczniki i zaczęła suszyć włosy. Poszła do pokoju po suche ciuchy. Po przebraniu się i przynajmniej częściowym wysuszeniu włosów usiadła przy kompie.Tom za to przez ten czas siedział na łóżku i przyglądał jej się.Obraziła się na niego i teraz się nie odzywa czy co?
-Ej obraziłaś się na mnie?-nie odpowiedziała.
-No hey no!-usłyszeli ciche pukanie potem trzaśnięcie drzwi i do pokoju weszli Czarny i Kleo.
-O cześć!-Alexa oderwała się od kompa i przywitał Klaudie.
-Cześć-uśmiechnęła się do koleżanki.
-No to tak.Billa widzę że już znasz. A ten dred-zgred co siedzi na łóżku i patrzy się na twój tyłek to Tom
-Ha ha bardzo śmieszne!Tom jestem- podał jej dłoń.Uścisnęła jego dłoń.
-Klaudia.Miło mi.
-O co wam poszło?-zapytał czarny.
-On wie o co!
-O nic takiego!
-Pfy nic takiego. Tylko wrzucił mnie do wanny i odkręcił wodę!
-Oj no już nie fochaj się na mnie no!Zgoda?
-Zgoda!-burknęła
-Czego was tak długo nie było?
-Gadaliśmy sobie trochę-odpowiedział Bill.
-Acha.Co teraz porobimy?-zapytała Alexa.
-No może Klaudia opowie coś o sobie?-zaproponował Tom.
-Ale...-Kleo raczej nie miała ochoty o sobie za dużo mówić.
-Dobry pomysł-poparł brata Bill.
-Co chcecie wiedzieć?
-No z kąt jesteś bo znikąd się tu nie wzięłaś.Coś o swojej przeszłości. Coś o sobie po prostu..-podpowiedział jej czarny.
-Nazywam się Klaudia
Werner-Schöltz mam 17 lat.Do dziewiątego roku życia myślałam iż jestem Polką,mam starszego brata i na nazwisko Trubiłowicz...
-Jak?!-zapytała cała trójka.
-T-R-U-B-I-Ł-O-W-I-CZ!-przeliterowała.
-Tubiluowiczsz-powtórzył po niej Bill.Zaśmiała się pod nosem.-Bardzo źle wymawiam?-zapytał smutnym głosem.
-Prawie dobrze.-uśmiechnęła się pod do niego promiennie.
-No mów dalej o sobie-ponaglił ją Tom.
-W wieku dziewięciu lat dowiedziałam się że jestem adoptowana. Wuj zabrał mnie tu-do Niemiec.Nauczył języka tego oraz jeszcze Angielskiego i...
-To ty nie umiałaś wcześniej Niemieckiego?
-No..Nie.Nauczyłam się przez te parę lat.
-Posługujesz się Niemieckim jakbyś używała go od zawszę!Nie wierzę że nie umiałaś mówić wcześniej po Niemiecku.
-A jednak!Wiesz ty też byś się nauczył mówić na przykład po Polsku gdybyś przez osiem lat 3 godziny dziennie uczył się.
-I tak co dziennie po trzy godziny?!
-Tak.Do tego dochodziła jeszcze taka normalna nauka.Miałam prywatne nauczanie ponieważ nie umiałam jeszcze języka tak by móc normalnie chodzić do szkoły. Nie miałam wolnych weekendów ani wakacji by być na bieżąco z materiałem i nie zostać w tyle za tymi co chodzą do szkoły.No i teraz jestem grubo do przodu-uśmiechnęła się-No i jak nauczyciele którzy mnie uczyli powiedzieli że język a szczególnie akcent i pismo umiem jak rodowita Niemka to wuj postanowił iż będę chodzić do normalnej szkoły w jakiejś mniejszej miejscowości niż Magdeburg bo będzie mi łatwiej złapać kontakt z rówieśnikami tu w Loitsche niż w mieście. Przenieśliśmy się z bloku w Magdeburgu do domku na przeciw dwa dni temu.Dziś nad ranem wuj wyjechał do pracy i jak zawsze zostałam sama.
-Masz wolną chatę?-zapytał Tom uśmiechając chytrze
-Tak do następnego poniedziałku.
-No to może zrobimy u ciebie imprezę z karaoke.
-Imprezę?!-wstała na to słowo.
-No tak.Zgódź się!- prosiła ją Alexa.
-Ale...-próbowała się wymigać.Jej ostatnia"impreza" skończyła się tragedią.To były urodziny Patki. Pamięta to jak by było wczoraj.Ale czy w ogóle da się zapomnieć?
-No zgódź się! Proszę!Zapoznamy cię z resztą...
-Z resztą?!
-No z Kathy, Georgiem, Gustavem i Ann... To nie jakaś wielka impreza tylko taka mała parapetówka. Wprowadzimy cię do naszej małej paczki...Będzie ci łatwiej w szkole-przekonywała ją Alexa.
-No...no dobrze-zgodziła się.
-Jupii-krzyknęli Alex z Tomem.Bill siedział z boku i mało się odzywał.
-To ja teraz podzwonię po nich i zapytam co robią w sobotę wieczorem-zakomunikowała Alex.
-To ty zadzwoń do Kathy i Ann a ja zajmę się Georgiem i Gustavem.
-Ok.Będzie szybciej-wyjęli telefony i zaczęli dzwonić.Bill usiadł obok Klaudi.
-Sorry za nich.
-Dlaczego?
-No bo tak na chama ci się na chatę wbijamy.
-Nic się takiego nie dzieje...-mówiła choć myślała inaczej.To wszystko miało być inaczej.Miała tu z nikim nie wiązać kontaktów. A teraz?
*Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Czasem los lubi płatać figle...*
-No załatwione. Georg i Gustav przyjadą na pewno.A co z resztą Alex?-zapytał Tom odkładającej telefon na biurko Alexy.
-Kathy i Ann też na sto przyjdą.No to jesteśmy umówieni. Dobra to Klaudi choć ze mną po coś do jedzenia i picia-oznajmiła i razem z Klaudią wyszły z pokoju. Zeszły do kuchni.
-No to mów-powiedziała Alexa wyjmując z szafki chipsy i wysypując je do miski
-Ale o czym?-Klaudia wyjęła z półki na górze cztery szklanki i postawiła je na drugiej oddzielnej tacy obok coli, soku jabłkowego, trzech Red bulli oraz słodyczy i paluszków słonych.
-No co was tak długo nie było? Gdzie wyście zwiali?
-Nigdzie. Rozmawialiśmy tylko.
-Rozmawialiście tylko-uśmiechnęła się i położyła obok chipsów popcorn.
-No tak!-wzięły tacę i skierowały się na górę do pokoju Alexy.
-Mhm jedzonko przyszło-Tom potarł ręką o rękę. Dziewczyny postawiły tace na biurku.Alex siadła obok bliźniaków za to Klaudia gdzieś z boku.
-Ej no coś ty tak siadła z dala?-zapytał Tom.
-No właśnie. Przecież bliźniacy cię nie ugryzą.Tom najwyżej będzie próbował uwieść ale w tedy to tak z nim się robi-walnęła dreda w żebra tak mocno że się zwinął z bólu i jęknął.
-Coś ty się tak na mnie uwzięła dziś-zapytał.
-Ja?Nie,nie uwzięłam się na ciebie.
-Ta jasne!
-Oj dobra tam.Koniec tematu.Co porobimy?Może jakiś film?-zaproponowała.
***
Zmieniłam szablon...Mam nadzieję że na tym się będzie lepiej czytało...szukałam jakiegoś przez cały sobotni wieczór...Trudno znaleźć jakiś jak jest się takim niezdecydowanym jak ja:-)
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Nie zanudzam...Sorry że tak późno....
DEDYKACJA:Dla Ani z "dziewczyny-sława-i-th" dla Megan z "th-i-megan" dla Oli z "immer-gemeinsam" dla piszących opowiadania: "jak-kocha-czarownica" oraz "durch-zufall"
****
Dochodziła 11. Klaudii pamiętała że była umówiona z nowo poznaną kumpelą.W związku iż na drodze nie było już tych piszczących dziewczyn pomyślała że tych dwóch chłopaków odeszło więc postanowiła pójść do Alexy.Jakby nadal tam byli to raczej by tego nie zrobiła.Nie poszła by tam gdyż nie chciała spotkać tego chłopaka na którego wpadła wczoraj w parku. Nie chciała niszczyć muru którego budowała tyle lat w około siebie.Nie chciała się zakochać.A od kąt wczoraj wpadła na tego bruneta połowa myśli jakie kłębią się w jej umyśle wiąże się właśnie z nim.Już wiedział że coś do niego czuję choć wcale go nie zna, nie zamieniła z nim ani jednego zdania lecz wystarczyło jedno spojrzenie w jego niebiańskie oczy i nie mogła przestać o nim myśleć.Wczoraj gdy zapytał jak ma na imię ona zwyczajnie go olała,uciekła choć tak naprawdę nie chciała tego. Wyszła z domu zamykając za sobą dom i przeszła na drugą stronę ulicy.Zapukała niepewnie w drzwi. Gdy po paru minutach nikt nie otwierał powtórzyła czynność.Usłyszała jak ktoś leniwie schodzi po schodach.Po chwili drzwi otworzył jej wysoki brunet.
-O cześć.Alex jest na górze.Wchodź!-powiedział.
-Ja może przyjdę potem-powiedziała i odwróciła się.
-Ej no nie żartuj! Wchodź!-może rzeczywiście to on ją odstrasza swoim wyglądem?
-Nie ja naprawdę nie będę przeszkadzać-zaczęła iść w stronę domu.Gdy była przy ulicy zauważyła jak z jej posesji wychodzi jakiś facet on też go widział
-Przepraszam! Przepraszam kim pan jest!?-odwrócił się w jej stronę po czym pobiegł gdzieś przed siebie.Widziała go może przez chwilę i to po tylu latach ale i tak poznała. Jego twarz śniła jej się co noc i nie zmieniła od tych paru lat zbytnio. Znieruchomiała.Czy to był naprawdę on?Człowiek który zniszczył jej życie. Ale co on tu robił?Z kąt miał jej adres? Wiedziała że przed rokiem wyszedł z poprawczaka ale myślała że nigdy więcej go już nie zobaczy.
-Coś się stało?Kto to był?-zapytał patrząc na trzęsącą się ze strachu dziewczynę.
Po chwili pobiegła do domu.Pod drzwiami leżała koperta. Podniosła ją.W środku było zdjęcie jej,Patki oraz jego.Czyli to prawda.To był on! W kopercie był również list. "Myślałaś że jak pójdę do poprawczaka a ty wyjedziesz do Niemiec to się od mnie uwolnisz? Błąd!Zemszczę się
za to że najlepsze lata mojego życia spędziłem w zamknięciu przez taką s**ę jak ty. Przez ciebie d****o! Popamiętasz mnie! Ja na twoim miejscu nie był bym spokojny o swoje życie!"było napisane po Polsku.Zrobiło jej się słabo.Straciła przytomność.Bill, który nadal jeszcze stał w drzwiach i przyglądał się brunetce podbiegł teraz do niej.
-Ej co ci jest?-zapytał.Otworzył drzwi od jej domu kluczem którego znalazł wcześniej pod wycieraczką,wziął ją na ręce i razem z tym listem i zdjęciem zaniósł do domu.Zamknął drzwi nogą i wniósł brunetkę na górę.Otwierał kolejno drzwi aż wreszcie znalazł jej pokój.Położył Klaudię na łózko a sam usiadł na fotelu przy biurku. Postanowił poczekać aż odzyska przytomność.Wziął do ręki zdjęcie po czym otworzył też i list ale nie mógł przeczytać tego co było tam napisane.Nie rozumiał języka w którym był list.
Dziewczyna zaczęła odzyskiwać przytomność. Otworzyła oczy. Podniosła się i szybko zaczęła rozglądać po pokoju.Zauważyła chłopaka siedzącego przy biurku.W ręku trzymał zdjęci oraz list.Zauważył że się obudziła.Wstał i podszedł do niej. Usiadł na łózko obok niej.Odsunęła się od niego jak oparzona.
-Nie bój się mnie. Nic ci nie zrobię. Zemdlałaś jak przeczytałaś ten list-podał jej kartkę i zdjęcie-więc przyniosłem cię tutaj i zostałem na wszelki wypadek.Co się stało?
-On wrócił!-schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać.
-Kto wrócił?Nie płacz jestem tu. Nikt Ci nic nie zrobi nie płacz!
-On-wskazała na chłopaka na zdjęciu.
-Skrzywdził cię kiedyś?Prawda?
-Mhm-pokiwała twierdząco głową.
-Trzymaj.Wytrzyj łzy.I nie płacz. Proszę-wyjął z kieszeni chusteczki i dał dziewczynie.
-Dzięki-wytarła łzy.
-A opowiesz mi co on ci zrobił?
-Ja...niech pan się nie obrazi ale ja pana nie znam.A nikomu o tym jeszcze nie mówiłam.
-Jestem Bill.Nie będę naciskał w takim razie.
-Klaudia
-Wiem
-Skąd?
-Alex nam o tobie mówiła.Pytałem o ciebie.
-O mnie?
-No tak.Wpadliśmy na siebie wczoraj. Pamiętasz?
-Tak!Nie chciał mnie pan-czarny spojrzał na nią z pod byka-Znaczy nie chciałeś mnie puścić!
-A ty mnie olałaś!
-Ja?!
-No tak ty! Zapytałem jak masz na imię a ty po prostu poszłaś dalej nie odwracając się!
-Ach o to pa...tobie chodzi.
-No.Dawno nikt mnie tak po prostu nie olał.
-Jak to?
-Nie poznajesz mnie?
-Nie.A powinnam?
-No raczej tak. Widziałaś rano te dziewczyny pod domem Heydy?
-Heydy?
-Alex.Mówimy na nią Heydy.
-No tak widziałam. A co?
-To moje fanki. Mam swój zespół. Od trzech lat jesteśmy znani.
-Ach no tak
-A więc znasz nas?
-Nie ale Alexis wspominał o was.
-A no właśnie mieliśmy do niej iść. Jak samopoczucie? -Już lepiej.Dzięki-uśmiechnęła się do niego.
-Za co?
-No za wszystko.
-Spoko-odwzajemnił gest-To co idziemy?
-Mhm.A u Alex ktoś jeszcze jest?
-Tak mój brat.Nie przejmuj sie nim jakby co.
-Nie będę jakby co-dobrze jej się rozmawiało z tym chłopakiem.Jak z żadnym.Nawet z wujem nigdy nie było jej tak dobrze rozmawiać.Wstali i wyszli z pokoju po czym z całego domu.Klaudii zamknęła drzwi na klucz i razem przeszli na drugą stronę ulicy. Zapukała do drzwi.
-Po co pukasz? Wchodź-powiedział i otworzył drzwi.
*
-Brr gdzie ten mój braciszek!-powiedział Tom.
-Może gdzieś razem uciekli?
-Tia założę się o stówę że raczej ona uciekła przed nim i on poleciał za nią.
-To zakład-podali sobie ręce po czym stracili równowagę i upadli na matę.
-Ała moje mięśnie!-syknął łapiąc się za obolałe plecy.
-Słabeusz.To tylko dziesięć minut.
-Dziesięć minut robiłem mostek! Mają prawo boleć mnie plecy!
-Tia szczególnie w tym worku na ziemniaki-wskazała na jego ubranie.
-Masz coś do mojego stylu ubierania się?!-fuknął i założył ręce na piersiach.
-Nie no coś ty.Po prostu wyglądasz dosyć zabawnie.
-Dosyć zabawnie! Pfyy-fuknął po raz kolejny.
-No nie obrażaj się już dredzie!
-Jeszcze raz powiesz do mnie dredzie a oberwiesz!
-Uuu a co mi zrobisz?
-A to!-podniósł ją i zaniósł do łazienki. Wrzucił blondynkę do wanny.
****
Nie jestem zadowolona z tej notki....Ale może długość trochę lepsza....
Komentujcie....następna notka za 10 komentarzy....To tak dużo???
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Na wstępie...dodaję notkę szybko...dziś mama na wywiadówkę idzie...auć...No i nie wiem czy nie będę miała zakazu...Chodzi o to że nie wiem kiedy będzie następna notka na moich blogach...Pewnie nie prędko...Rette mich!!!Już po mnie...
A w sobotę to myślałam że ze śmiechu padnę...Mam radiowy net i od godziny 13 do 14 nie działał.Wieczorem dostaję wiadomość od takiego faceta który nam założył tego neta i jest administratorem:Przepraszamy za to że w godzinach 13-14 nie było możliwości wejścia na neta...powodem był...kot!!!Wszedł do piwnicy i linię przerwał...
Dedykacja:Dla czytających...No i dla Doroty która ma urodzinki w sobotę...I tak tego nie przeczyta...
***
-Młody o co tu chodzi?O czym tak niby masz rozgadać?-zapytał Tom blondyna który nadal śmiał się chytrze i miał wyrysowane na twarzy zwycięstwo.
-A o niczym ważnym.Moja sprawa...jak ci teraz powiem to czym będę ją potem szantażował?Chę?
-Mały szantażysta...Dawno nikt tak jej nie doprowadził do szału jak ty teraz...-powiedział Bill.
-Dobra my idziemy tam do niej.Pa młody-powiedział Tom i razem z Billem udali się do pokoju Alexis który znajdował się na piętrze.Zapukali w białe drzwi.
-Zostawcie mnie!-krzyknęła Alex słysząc pukanie do drzwi.Leżała na łóżku z miną jakby zaraz miała kogoś rozszarpać.A tym kimś najlepiej jakby był ten jej debilowaty braciszek!Jakby rozgadał Tomowi o tym co Alex do niego czuje to już był by zimnym trupem.Tom by ją po prostu wyśmiał. Znała go dobrze.Już tyle lat są przyjaciółmi...
-Ej no wpuść nas!Co się stało?!-zapytał młodszy Kaulitz.Weszli do jej pokoju choć kazała im sobie iść.Usiedli obok niej na łóżku.
-O co chodzi?Czym młody cię tak szantażuje?-spytał Bill
-Niczym ważnym...nie wasz interes-syknęła
-No już dobra nie chcesz to nie mów.A przypomniało mi się że miałem cię zabić!-krzyknął Tom i zaczął ją łaskotać.Dziewczyna momentalnie zaczęła się śmiać.
-Puść mnie!-krzyknęła szarpiąc się z nim i śmiejąc głośno.
-Nie!
-Puść!
-Najpierw przeproś!
-Za co?
-Za to że nie chciałaś nam otworzyć!
-Pocałuj się...
-Osz ty-zaczął ją mocniej łaskotać.Bill zaśmiał się pod nosem. Oni razem byli niemożliwi.Zawsze jedno drugiego przedrzeźniało po czym kłócili się aby potem wybuchać niepohamowanym śmiechem. Od dziecka.
-Aaa przestań!Przestań!Przepraszam!
-No!
-Po co przyszliście?
-O jak!Nie widzieliśmy się z miesiąc a ty się pytasz po co przyszliśmy?!FOCH-oburzył się dred.
-No opowiadajcie już o tych koncertach!
-Koncerty jak koncerty.Mów lepiej co u ciebie!-zaczął Czarny.-A i może wiesz...
-O czym?
-Oj wpadł na jakąś laskę wczoraj w parku i teraz tylko o niej.Całkowicie go olała po tym jak spytał się o imię z czego wykluczyliśmy że to fanka.Jak by to była fanka to by raczej nie spławiła go.
-A skąd mam wiedzieć na kogo wpadłeś!
-No bo jak to nie jest fanka to albo przyjechała tu na wakacje albo ...no nie wiem!A ty tu jesteś najbardziej rozeznana więc myślałem że wiesz kim ona jest-powiedział młodszy Kaulitz.
-Czekajcie wczoraj w parku?A jak ona wyglądała i o której to było?-zapytała.Wczoraj była w parku przecież razem z Klaudią potem zostawiła ją tam samą.No i ona jest nowa i nic nie wie o Tokio Hotel.Pasowała do tego co mówili chłopcy.
-Miała brązowe włosy długości tak gdzieś do ramion.Była ode mnie około 10 centymetrów niższa,miała delikatne rysy twarzy i piękne piwne oczy w których widziałem smutek i strach.
-Może się przestraszyła twojego wyglądu?-zażartował Tom po czym dostał po głowie poduszką.
-No i mam twoją zgubę!
-Wiesz kto to jest?
-Wiem-powiedziała dumnie
-No to mów!
-Za info trzeba płacić!-odrzekła
-Brr ja ci zaraz zapłacę!-krzyknął i rzucił w nią poduszką.
-Stówa się należy.Nie zbawi cię chyba co?
-Masz tu i mów wreszcie!-dał jej sto Euro.
-W domu naprzeciw wprowadziła się Klaudia.No i teraz będzie ze mną do klasy chodzić.Fajna dziewczyna z niej.wczoraj z nią rozmawiałam do późnego wieczora u niej byłam.A poczekaj.Która godzina???
-Około 11 a co?
-Bo miała do mnie przyjść dzisiaj o 11!-Bill zrobił wielkie oczy.Wczoraj myślał że jej więcej nie zobaczy.Nigdy!A dzisiaj okazuje się że ona jest tak blisko.Mieszka zaraz obok niego i zaraz znów ją może ujrzy.
-Dobra zmieńmy temat.Co będziemy robić?-wypali Tom
-Może zagramy w Twistera?
-Ok-powiedzieli równo bliźniacy.
-Kto kręci?-zapytała Alexa
-Ja mogę.Ale będziemy na zmianę a nie jak ostatnio.Ja cały czas kręciłem a wy sami graliście!-powiedział Czarny przypominając sytuację sprzed miesiąca.
-Nie sami.W tedy grali z nami jeszcze Gustav i Georg!-przypomniała Haydy.Zawsze na nią tak mówili.Tą ksywkę dał jej starszy Kaulitz i tak już jakoś zostało.Zaczęli grać.I znów powtórzyła się ta sama sytuacja.Oni grają,on kręci.
-Lewa noga na zielone.-powiedział młodszy bliźniak.Tom wywalił się.
-Wygrałam!Który to już dzisiaj raz?-krzyknęła uradowana blondynka,
-Dziesiąty-odpowiedzieli równo Kaulitzowie.
-Teraz ja gram!Tom do kręcenia-zarządził Bill.
-Ostatni raz!Muszę ją pokonać!!
-Ostatni raz był ostatnim razem!
-Ten już naprawdę jest ostatni!
-No dobra.-zaczął kręcić-Prawa ręka na czerwone!Lewa noga na zielone-w tym czasie rozległ się dzwonek do drzwi.
-Christian otwórz bo ja jestem zajęta-krzyknęła do brata
-Sama se otwórz!-odburknął jej z pokoju obok
-Wredny bachor!Bill otworzysz?
-Zawsze ja.No dobra.Zaraz wracam-wyszedł z pokoju i zszedł na dół otworzyć drzwi.Otworzył i zobaczył tą samą dziewczynę co wczoraj w parku.
***
Live is brutal...No to do zobaczenia...na razie na fiona77-my-story.mylog.pl nie pojawią się notki... na tym blogu też nie prędko...powiadamiajcie mnie nadal...spróbuję czytać w tedy jak rodziców w domu nie ma...pisać zresztą też spróbuję po kryjomu...
To spadam
Pa
PS:Próbowałam napisać dłuższą notkę...
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Miał to być jeden duży rozdział ale podzieliłam go na dwa mniejsze i drugi dam na tygodniu lub w następną sobotę.Wrr mylog mnie wpienił... ostatnio powiadamianie o nowej notce na fiona77... zajęło mi chyba jakieś półtorej godziny...szok co pięć minut pokazywało mi że jest przerwa techniczna...Ta notka wydaje mi się Denna...przez DUŻE „D”
Dedykacja:DLA WSZYSTKICH..
***
Rano obudziły ją dziwne krzyki dochodzące z ulicy...Znów słyszała te dwa imiona „Bill” oraz „Tom”.Wstała z łóżka,przetarła jeszcze senne i zamglone oczy i podeszła do okna.Pod drzwiami domu Alex stało dwóch chłopaków którzy prosili ją aby otworzyła im a blondynka śmiała się tylko z nich stoją w lekko uchylonych drzwiach.Na ulicy stała dosyć pokaźna grupka dziewczyn które cały czas krzyczały te dwa imiona.
Klaudia spojrzała na zegarek.Była godzina 10.15...dziwne ona zawsze wstawała tak wcześnie...ale i wcześnie chodziła spać...wczoraj długo nie mogła zasnąć.Całą noc myślała o Czarnowłosym.
Podeszła do szafy...wyjęła ciuchy na dziś i poszła do łazienki.Wzięła prysznic,umyła zęby i ubrała się w wcześniej naszykowane ubrania.Wyszła z łazienki i zaścielała łóżko...była osobą która lubiła porządek...była nauczona porządku...od kąt mieszkała z wujem to ona sprzątała...gotowała...i wykonywała różne pracę domowe...Wuj często wyjeżdżał....ma taką pracę...gdy była mniejsza zostawiał ją pod opieką starzej pani mieszkającej obok...potem już się usamodzielniła i na ten jeden/dwa tygodnie w miesiącu zostawała sama w domu.
Zeszła na dół do kuchni.Na blacie leżała kartka.”Wyjechałem w delegację.Wrócę jak szybko będę mógł.Wuj...PS:pieniądze są schowane w salonie w tej szkatułce co zawsze...zakupy zrobiłem wczoraj...poradzisz sobie jak zawsze...”Klaudia westchnęła i zaczęła robić śniadanie.Usiadła przy blacie i powoli jadła przygotowaną przez siebie jajecznicę.Po zjedzeniu posiłku umyła po sobie naczynia i postanowiła zapoznać się z nowym domem.Wczoraj nie miała kiedy...Wszystkie meble były już porozstawiane i wszystko rozpakowane”Wuj wszystkim się zajął nie ma co”pomyślała.
Wyszła do ogrodu...to było jak na razie jej ulubione miejsce w tym domu...wejść tam można było na dwa sposoby:przez szklane drzwi w salonie oraz od podwórza przez drewnianą furtkę w żywopłocie.Gdy wyszło się do ogrodu uwagę przykuwała drewniana huśtawka której ... były oplecione różami.O tej porze roku wyglądało to przecudnie.Po lewej stronie od huśtawki znajdował się drewniany stół przy którym stały dwie ławeczki z tego samego rodzaju drewna..Po prawej zaś znajdowała się dróżka wyłożona z kamieni Przy której oplatały się róże...piękne czerwone, białe oraz herbaciane róże...Klaudia przeszła po dróżce, która prowadziła pod wielką,starą wierzbę której gałązki sięgały do samej ziemi.Weszła za nie i zauważyła starą ławeczkę stojącą obok drzewa.
Podeszła i usiadła na niej.Zauważyła serce i wyryte w nim inicjały”L.S.+A.W”.
-Ciekawe kto to?-powiedziała do siebie...Była bardzo ciekawa czyje są te inicjały wyryte na ławce.
***
-No wpuść nas!Alex nie bądź świnią!-darł się Tom i walił pięściami w dębowe drzwi.Alex patrzyła tylko przez lekko uchylone okno i śmiała się z niego.
-Billa mogę wpuścić ale ty stój tu i zacznij rozdawać autografy tym dziewczyną nim całkiem mi płot rozwalą!-powiedział i wskazała tłum fanek który znajdował się na ulicy.Do drzwi podbiegł brat Alex i otworzył je chłopakom.Na co Alex zareagowała gwałtowną ucieczką przed Tomem który od razu zaczął ganiać ją po całym domu.
-Pożałujesz smarkaczu!!!-krzyknęła do Christiana,jej młodszego brata.
-Co mi zrobisz?-zapytał dwunastoletni blondyn z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Już ja coś wymyślę...
-Nic mi nie zrobisz bo wygadam że...-zaczął ale Alex mu przerwała
-Zamknij się!!!-wrzasnęła idąc do swojego pokoju i trzaskając drzwiami za sobą.Bill stał w drzwiach wejściowych a Tom który ganiał przed chwilą blondynkę z zamiarem pozornego zabicia stanął teraz obok brata i obydwaj obserwowali tą dziwną sytuację jaka przed chwilą nastąpiła.
Już dawno nie widzieli jej tak wściekłej.Prawie nigdy się nie złościła.Jest bardzo pogodną dziewczyną i nigdy nie wybuchała tak złością jak przed chwilą...może prawie nigdy ale to już całkiem inna historia...
*****
Dobra to lecim na Szczecin...Liczę na komentarze.Następna notka niedługo...powiadomię jak wrócę z kina(rodzinny wypad taki...).
Tschüs!
KaĹka
Nastrój:
tagi:
No i nowa notka...uff przepraszam że tak długo ale naprawdę nie miałam czasu aby ją napisać....chociaż pisanie tej notki nie zajęło mi dużo czasu...
Ach jakoś to opowiadanie łatwiej jest mi pisać niż to z www.fiona77-my-story.mylog.pl przynajmniej na razie...mam na nie dużo pomysłów więc może coś z tego będzie...Teraz nie wiem kiedy będzie nowa notka...pewnie dopiero po testach które mnie czekają więc za jakieś 2 tygodnie...Już nie przynudzam tylko zapraszam do czytania...
DEDYKACJA:Dla wszystkich którym te moje bazgroły się podobają,dla tych którzy komentują oraz dla osób którzy mnie wspierają....
****
Rozmowę przerwała piosenka Rihanny „Don't stop the music” co oznaczało że właśnie ktoś telefonuje do Alex.Dziewczyna wyjęła z kieszeni komórkę.Na wyświetlaczu ujrzała twarz swojego brata.Mina od razu jej zrzedła.
-Och tylko nie ten pawian mój brat-powiedziała.Klaudia zaśmiała się pod nosem.
-Halo!Co znów chcesz matołku?Co?!No to sam se idź jak to tobie kazała!!Osz ty mendo...jak coś powiesz to...no już dobra pójdę do tego sklepu...-brat miał na nią sposób.Wiedział dużo rzeczy o których nie wiedzieli ich rodzice...Alex nie cierpiała go...zawsze za niego musiała wszystko o robić bo był młodszy a do tego jeszcze straszył ją że wypapla wszystkie tajemnice o których wie z jej pamiętnika który przeczytał..
-Osz to menda bazarowa...-wysyczała po tym jak schowała telefon do kieszeni.
-Co się stało-zapytała Klaudia.
-Ach brat...jak ja nie cierpię tego gnoja!-krzyknęła-bachor przeczytał mój pamiętnik i teraz muszę za niego wszystko robić bo inaczej rozgada rodzicom parę rzeczy o których nie powinni wiedzieć...
Ciesz się że nie masz rodzeństwa...-powiedziała.Klaudia spuściła głowę.Ma rodzeństwo-siostrę a na dodatek bliźniaczkę z którą została rozdzielona przed laty w domu dziecka.Teraz nawet nie wie czy ona żyje.
-Ej co jest coś nie tak?Źle się czujesz?-zapytała Alex widząc minę towarzyszki.
-Nie..nie...tylko tu się mylisz ja mam rodzeństwo...siostrę...ale nie znam jej-powiedziała czując pod powiekami łzy.Tak bardzo chciała ją poznać,spotkać się,pogadać i przytulić.Nigdy nie miała takiej możliwości.
-Naprawdę...ale jak?No nic dziś do ciebie wpadnę około godziny 20 to sobie pogadamy.Teraz muszę spadać.Cześć!-powiedziała wstała z ławki i skierowała się w stronę swojego domu.Klaudia posiedziała jeszcze trochę przypatrując się dzieciom bawiącym się razem w berka.Wspomnienia znów dały sobie we znaki.
„-Ej Klaudia ganiasz-usłyszała za sobą głos przyjaciółki po tym jak została przez nią z lekka dotknięta w ramię.Zerwała się w pogoń za Patrycją oraz innymi dziećmi.Dotknęła opuszkami palców blondyna który stał gdzieś z boku.
-Ganiasz-powiedziała z uśmiechem na ustach i zaczęła biec gdzieś przed siebie w głąb parku.
-I tak cię złapię-usłyszała po czym poczuła że ktoś ją trzyma-mówiłem że cię złapie-powiedział blondyn
-Puść mnie-szepnęła
-Nie
-Puść-powtórzyła
-No dobra-puścił ją z objęcia po czym zapytał-Będziesz na urodzinach Patrycji?
-No jasne.Już mam dla niej prezent...lalkę...taką ładną...
-Ech wy to się jeszcze lalkami bawicie?Ach no tak przecież jestem od ciebie i siory starszy o te parę lat...-zawsze to podkreślał...zawsze wywyższał tym że jest starszy...to co że on miał 13 lat a ona 8?
To aż tak dużo te 5 lat?”
Jednak tak...to było o wiele za dużo...on uważał się za takiego dorosłego a był zwykłym gnojem...
Znów te bolesne wspomnienia zaczęły ją przytłaczać...Czemu nie może o tym zapomnieć?
Dlaczego to aż tak trudne?Klaudia wstała i postanowiła przejść się po parku.Przechadzała już się tak około pół godziny dróżkami tego ślicznego parku.Zbliżała się już godzina 19 ale i tak na dworze było jasno jak o 12...przecież jest lipiec...Usłyszała przeraźliwe krzyki i piski.Spojrzała w stronę z której pochodziły te wrzaski.Zauważyła grupkę dziewczyn oraz dwóch nastolatków.
-Bil,Tom kochamy was-krzyczały te dziewczyny.
Klaudia nie zwróciła na to większej uwagi.Postanowiła przejść się się jeszcze trochę i wrócić do domu.O 20 przecież miała przyjść do niej Alex...Szła patrząc się na swoje buty.Po chwili poczuła że wpada w czyjeś ramiona.
-Przepraszam-szepnęła
-Ech nie szkodzi-odpowiedziała jej osoba na którą wpadła.Jak się okazało był to jeden z tych dwóch chłopaków.Wysoki,czarnowłosy chłopak o piwnych oczach.
-Może pan mnie już puścić?-zapytała z lekka przestraszona.
-Oj przepraszam-powiedział speszony chłopak.Drugi mający dredy zaśmiał się pod nosem.Chłopak puścił Klaudię a ta zaczęła kierować się w stronę swojego domu.
-Powiedz chociaż jak masz na imię!-krzyknął za nią ciemnowłosy.Klaudia nie odpowiedziała mu tylko poszła dalej nie odwracając się za siebie.W bramce już czekała na nią Alex.
-O dopiero co wróciłaś z tego parku?-zapytała na wstępie.
-Ach obchodziłam go parę razy....-powiedziała i weszły do domu.Wuj stał aktualnie przy garach i chyba robił kolację.
-Gdzie byłaś Klaudii?-zapytał uśmiechnięty wyglądając z kuchni na korytarz.-O cześć Alex.Widzę że już się znacie.Pomagała mi w urządzaniu twojego pokoju wiesz Klaudia?-powiedział wycierając ręce o fartuch który miał na sobie nałożony.
-Naprawdę?Nic mi o tym nie wiadomo...-powiedziała po czym razem z Alex udały się do pokoju Klaudii.Usiadły na łóżku zaścielanym błękitną satynową pościelą.Zaczęły rozmawiać.Rozmawiać jak stare,dobre przyjaciółki które znają się od dziecka.Klaudia opowiedziała jej o sobie pomijając jeden fakt.To bolesne wydarzenie.Może kiedyś jej o tym opowie...ale nie teraz.Za krótko ją zna... tylko parę godzin...nie ma jeszcze do niej zaufania...może nigdy mieć nie będzie?Czasem tak myślała że nikomu nie zaufa ale może Alex jest osobą godną zaufania?Taką się być wydaję...
-No tak....zauważyłam że słuchasz fajnej muzy...Naprawdę nic nie wiesz o Tokio Hotel?-zapytała po raz kolejny.No tak.Klaudia wyglądała jakby z muzyką była na bieżąco.Na ścianach plakaty między innymi takich zespołów jak:Linkin Park,Fall out boy czy Evanescence.
-Naprawdę...
-No nic ja już będę spadać.Późno się zrobiło.23 już...wiesz co ci powiem?
-Co???
-Fajna z ciebie dziewczyna...Można z tobą normalnie pogadać...To pa...widzimy się jutro...Może tym razem u mnie?Tak koło 11 w południe...
-Ok...To papa...
-Cześć-powiedziała Alex po czym wyszła z pokoju Klaudii a za chwilę z całego domu i udała się do swojego...Klaudia udała się do łazienki,wzięła prysznic,przebrała się w damskie bokserki oraz koszulkę do kolan-tak jak zazwyczaj ubierała się do spania i położyła się do swojego łóżka.Lecz nie mogła zasnąć chociaż była bardzo zmęczona...miała przecież ciężki dzień.Cały czas miała przed oczami twarz tego chłopaka...jego niebiańskie oczy...Co się z nią dzieje?Nigdy tak się nie czuła...
Widziała go przecież tylko raz i to zaledwie parę sekund...Dlaczego ciągle o nim myśli?Po około dwóch godzinach udało jej się zasnąć.
Mam nadzieję że się podobało...Piszcie w komentarzach co o tym myślicie...Mam nadzieje że notka jest wystarczająco długa...starałam się aby była jak najdłuższa...
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Uff jakoś zakaz mi rodzice na razie zawiesili bo oceny zaczęłam poprawiać w szkole i już nie muszę się ukrywać z pisaniem notek...chociaż i tak nie wiedzą o tym opowiadaniu...Dziękuję za komentarze...
PS:Dedykacja dla Olgi,kumpeli z anglika i w ogóle dla WSZYSTKICH czytających moje opowiadania...
***
Przewracała karty w swym pamiętniku pozwalając aby łzy płynęły swobodnie po jej chudych policzkach i skapywały na papier z zapiskami z jej dzieciństwa.Zawiesiła swój wzrok na fotografii na której była ona i jej „była” przyjaciółka z którą od tego bolesnego i przykrego wydarzenia nie utrzymywały żadnych kontaktów,Ostatni raz widziały się na rozprawie jej brata.Po co ona pakowała się w ten beznadziejny związek?Miała 8 lat i już musiała mieć chłopaka?Mogła przecież zaczekać te parę lat na kogoś odpowiedzialniejszego niż brat jej kumpeli.Mogła jej nie wierzyć,nie wierzyć w to jak mówiła jaki jej brat jest opiekuńczy i w ogóle że mówił iż się w niej zakochał...od początku to planował... od samego początku chodziło mu o to aby ją zgwałcić...ale czemu akurat ją?
Przecież tyle w około miał swoich rówieśniczek...czemu wybrał o cztery lata od siebie młodszą, bezbronną Klaudie,przyjaciółkę siostry?Spojrzała na napis pod zdjęciem „Przyjaciółki na dobre i na złe,choćby świat skończył swoje zadanie i pozostało tylko jedno ostatnie tchnienie życia...” przypomniała sobie jak zaczęła się ich przyjaźń...
"Mała dziewczynka wyszła na podwórko by pobawić się w piaskownicy z innymi dziećmi.Gdy podeszła do nich wszyscy odeszli z tego miejsca zostawiając ją samą...Była nowa,dopiero co przeprowadziła się w to nowe miejsce razem z rodzicami...nikt nie chciał z nią rozmawiać... żadne dziecko nie zaprosiło jej do wspólnej zabawy...Czuła się dziwnie...jak to dziecko,chciała tylko się z kimś zapoznać,pobawić...Usiadła na huśtawkę i rozhulała ją lekko.Na huśtawce obok usiadła blond włosa dziewczynka.
-Ceść jak sie nazwas?-zapytała sepleniąc.
-Klaudia.A ty?-odpowiedziała do nieznajomej
-Patlycja-odpowiedziała.Nie umiała mówić litery „R” dlatego miała też problem z wymową własnego imienia.Dziewczyny zaczęły si ze sobą bawić,rozmawiać.Zakolegowały się co potem przerodziło się w przyjaźń która miała trwać wiecznie..."
Ze wspomnień wyrwał ją głos stojącego nad nią wuja..
-Oj Klaudia...Klaudia-pokiwał głową-mówiłem ci już abyś wyrzuciła ten pamiętnik i stare zdjęcia.
-Zaczęłaś żyć na nowo więc nie myśl już o tym co było kiedyś-powiedział i przytulił ją-No nie płacz już.Idź najlepiej do ogrodu weź sobie którąś z twoich książek i poczytaj albo lepiej pozwiedzaj okolice...-brązowo włosa wytarła łzy,wzięła jedną ze swych ulubionych powieści „Romeo i Julia” i wyszła na dwór do pięknego ogrodu.Usiadła na drewnianej,trzyosobowej huśtawce i zaczęła czytać.Uwielbiała tę książkę.W ogóle była straszną romantyczką.Zawsze marzyła o księcia z bajki na białym przy którym nikt by jej już więcej nie skrzywdził i była by przy nim bezpieczna.Ale z drugiej strony wiedziała że nikt taki nie istnieje.Nie ma księcia...są tylko zadumani w sobie faceci którzy potrafią tylko ranić...wszyscy są tacy no może prócz jej wuja.Bała się że zakocha się i ten ktoś znów ją skrzywdzi tak samo jak zrobił to Paweł...Ktoś usiadł obok niej.Była to niewysoka, szczupła blondynka o szarych oczach i szczerym uśmiechu na twarzy.
-Cześć jestem Alex Heyden.Mieszkam o tu naprzeciw.Ty pewnie jesteś Klaudia.Nieprawdaż? Twój wuj dużo mi o tobie opowiadał.Wiesz że będziemy razem chodzić to jednej klasy?-zaczęła nawijać jak najęta.Klaudia oderwała się od lektury i spojrzała na towarzyszkę.Bała się trochę nowych znajomości ale z drugiej strony może już czas zmienić nastawienie do otaczającego ją świata?Przecież są jeszcze ludzie którym można zaufać,zaprzyjaźnić się z nimi i w ogóle...może właśnie trafiła na taką osobę?Trzeba spróbować!Otworzyć się na świat i wyjść z ciemnego schronienia do ludzi!
-Klaudia.Nazywam się Klaudia Werner-Schöltz.-uśmiechnęła się szczerze.Uścisnęły sobie dłonie.-Oprowadzisz mnie po okolicy?-zapytała nieśmiało Klaudia.
-No jasne!Chodź!-dziewczyny wstały z huśtawki i skierowały do bramki przez którą wychodziło się z ogrodu na dalszą część posesji po czym wyszły na ulicę i poszły przed siebie.-Najpierw pokażę ci park a potem najczęściej oblegane miejsce w tej szarej miejscowości.Pewnie słyszałaś o Tokio Hotel?-zapytała gdy były już w parku znajdującym się zaraz obok ich domów.Usiadły na jednej z ławek.
-O czym?-odpowiedziała pytaniem na pytanie Klaudia.Nigdy nie słyszała o niczym takim o takiej nazwie.
-No nie gadaj że nie znasz TH.No „Ich muss durch den Monsun
Hinter die welt ...”-zanuciła.Klaudia była coraz bardziej zdziwiona.-Naprawdę nigdy o nich nie słyszałaś?-zapytała zadziwiona.
-Naprawdę.Pierwszy raz o nich słyszę.A to zespół jakiś czy co?
-Tak zespół.Ja i jego członkowie jesteśmy dosyć dobrymi przyjaciółmi.A perkusista to mój kuzyn...
-Acha...a oni stąd są Tak?
-Tak.Znaczy bliźniacy są stąd a Georg i mój kuzyn Gusti z Magdeburga...ty chyba też w Magdeburgu mieszkałaś?
-Tak.
-I naprawdę o nich nie słyszałaś?
-No przecież ci mówiłam już.
Piszcie co o tym myślicie...
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Prolog
sobota, 8.marca.2008, 12:05
O to moje nowe opowiadanie o Tokio Hotel...mam nadzieje że wam się spodoba...liczę na komentarze
***
-Klaudia!Chodź już...
-Już wuju idę.Pomożesz mi wziąć te pudła?-powiedziała brązowo włosa dziewczyna wychodząc ze swojego już dawnego pokoju
-Daj je tu.Zniosę je do samochodu.-podszedł do niej wysoki,młody mężczyzna i wziął od niej pakunek.Dziewczyna chwyciła dwie walizki i wyszła z mieszkania kierując się do samochodu stojącego przed blokiem.Wsadziła torby do bagażnika i usiadła na przodzie.Bała się zmian które teraz nadejdą.Wolałaby aby zostało tak jak jest.Chciała nadal mieć nauczanie prywatne i pozostać tu w Magdeburgu.Nie znała tu nikogo prócz starszej pani mieszkającej obok,listonosza oraz nauczycieli którzy uczyli ją od kąt dowiedziała się że jest adoptowana i przyjechała ze swoim prawdziwym wujem do Niemiec.Na początku nie znała języka Niemieckiego.Teraz zna go doskonale a prócz niego jeszcze Polski bo w Polsce przeżyła pierwsze 8 lat swojego życia nie wiedząc że została adoptowana,ma siostrę bliźniaczkę której może nawet nigdy nie pozna oraz że jej prawdziwi rodzice nie żyją.Prócz tego doskonale włada językiem Angielskim oraz Francuskim, których nauczyła się przez te parę lat.
-No to jedziemy.-powiedział jej wuj który właśnie zapinał pasy i odpalał samochód-Ej coś ty taka smutna?-zapytał patrząc kątem oka na dziewczynę.W jej oczach wyraźnie widać było strach oraz zamyślenie.
-Boje się wuju...muszę teraz normalnie chodzić do szkoły?A jak znów mnie ktoś skrzywdzi...-bolesne wspomnienia z Polski cały czas dawały we znaki.Nie mogła zapomnieć co zrobił jej były chłopak.Miała tylko osiem lat a on tak ją skrzywdził.To że był od niej o cztery lata starszy nie dawało mu żadnych praw.
-Nie dam cię skrzywdzić.Nie bój się.Szybko się z kimś zaprzyjaźnisz bo jesteś bardzo niezwykłą osobą.Wiem bo parę lat cię wychowuje...
-A tak w ogóle to gdzie my się przeprowadzamy?-zapytała
-Do takiej małej miejscowości Loitsche niedaleko Magdeburga .Zaraz będziemy na miejscu-przez dalszą drogę nikt już się nie odzywał.Samochód staną pod domem jednorodzinnym z wielkim pięknym ogrodem.Klaudia wysiadł z pojazdu wzięła swoje torby z bagażnika i skierowała za wujem do domu.Wszystko było już urządzone.
-Kiedy ty to wszystko urządziłeś?-zapytała lekko zdziwiona
-Ach nieraz tu przyjeżdżałem...Twój pokój jest na górze.Drugi po lewo.Mam nadzieje że ci się spodoba.Zaraz zaniosę tam pudła z drobiazgami z poprzedniego mieszkania.Na razie weź walizki i rozpakuj się-Klaudia skierowała się na piętro po klatce schodowej.Weszła do pokoju który wskazał jej wuj.Był urządzony całkowicie w jej stylu.Na ścianach wisiały nawet plakaty jej ulubionych wykonawców.Usiadła na łóżku które znajdowało się między dębową szafą a biurkiem na którym umieszczony był komputer.Na przeciwko łóżka stała szafka na której pułkach zaraz miały znaleźć się książki.Na razie jeszcze były w pudłach.Zaczęła powoli wyciągać swoje rzeczy z walizki.Natknęła się na mały zeszyt-jej pamiętnik który pisała przed laty jak jeszcze nie wiedziała że jest adoptowana i mieszkała w Polsce.Usiadła na łóżku i zaczęła czytać.Wszystko wróciło.Każde bolesne wspomnienie z tamtego okresu.
KaĹka
Nastrój:
tagi:
Menu:
Księga |
O mnie |
Mój Profil |
Utul
Archiwum:
2008
marzec (3)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (1)
wrzesień (1)
2011
styczeń (1)
Przyjaciele:







Kategorie:
brak kategorii (10)
wszystkie (10)